Mama tegorocznej zwyciężczyni turnieju tenisowego Roland Garros udzieliła pierwszego wywiadu po triumfie córki. Dorota Świątek zdradziła szczegóły dotyczące dzieciństwa i dorastania Igi, a także opowiedziała o poświęceniu 19-latki.
Tym razem nie tata ani nie siostra, a mama Igi Świątek podzieliła się ze światem informacjami na temat tegorocznej triumfatorki turnieju tenisowego Roland Garros w Paryżu. W wywiadzie udzielonym na łamach “Super Expressu” Dorota Świątek opowiedziała o dzieciństwie córki oraz o problemach, z którymi musiała się borykać w trakcie dorastania.
– Wielokrotnie wspominała, że była pozbawiona życia towarzyskiego, bo była trzymana w sportowej bańce. Trenowała codziennie, w niedziele i święta też – powiedziała mama tenisistki.
“Nauczył mnie jak być profesjonalistką w sporcie”. Kim jest tata Igi Świątek?
Dorota Świątek zapytana o sam turniej odpowiedziała, że była spokojna o zbliżający się sukces córki, która uprawia tę dyscyplinę od 15 lat. Moment, w którym mama 19-latki wiedziała, że ta wygra turniej, nastąpił tuż po pokonaniu rozstawionej z numerem jeden Simony Halep.
Utwierdzałam się w tym przekonaniu także po obejrzeniu poprzednich spotkań, tym bardziej że Iga od początku grała pewnie. Ogromną frajdę sprawiło mi to, co widziałam – wyznała.
– Zagrała dobrze od pierwszych meczów, pojawiło się wszystko: koncentracja, dynamika, pewność siebie, koncepcja gry. Wszystko to zagrało w jednym momencie, muszę przyznać, że właśnie dlatego aż tak się nie denerwowałam. Czułam, że to się tak skończy, zwłaszcza po tym, jak przeszła czwartą rundę – dodała.
Momenty, kiedy według mamy tenisistki 19-latka rozważała zakończenie kariery, dotyczyły głównie kontuzji. Wówczas była “uwiązana” w domu i musiała poddać się rehabilitacjom. – Sport wyczynowy to dziedzina, która poza stanami euforii wprowadza stany depresyjne i epizody gorszych nastrojów. Sinusoida stanów emocjonalnych jest tutaj olbrzymia, bo to dziedzina życia wiążąca się z adrenaliną – wyznała.
Z rozmowy dowiadujemy się, że w trakcie turnieju mama nie miała kontaktu z przyszłą zwyciężczynią, co było składową strategii obranej przez sztab szkoleniowy, by nie rozpraszać tenisistki. Dumna mama dodała, że nie boi się zainteresowania mediów. – W samej igomanii nie ma absolutnie nic złego. Sport jest demokratyczny, bo pokazuje, jak wiele można osiągnąć bez przyznawania dzikich kart i własną pracą oraz determinacją – dodała.